|
Blog > Komentarze do wpisu
To jednak prawda, ze nie umiemy docenic pewnych rzeczy, dopoki ich nie stracimy. Jak dobrze jest moc chodzic, czy ktokolwiek sie nad tym zastanawia? Nie, dopoki nie stracimy mozliwosci przemieszczania sie o wlasnych silach, na wlasnych warunkach prawdopodobnie nigdy nie przejdzie nam przez mysl ‘jak fajnie, ze chodze’. Pierwszy raz pozwolono mi podniesc sie z lozka trzy dni po wypadku chociaz rwalam sie do tego od momentu, gdy przywieziono mnie do szpitala. Zdaje sie nawet, ze gdy bylam uwieziona w samochodzie probowalam pertraktowac ze strazakami, zeby nie cieli dachu i drzwi, bo ja sama wysiade. W ogole nie czulam, ze mam peknieta miednice, podejrzewam, ze ogolny szok oraz bol otwartego zlamania przedramienia i rozcietej glowy zagluszyly wszystkie inne zrodla bolu. Ponad dwa tygodnie od wypadku, a ja nadal poruszam sie w tempie zolwia. I dostaje bialej goraczki, cierpliwosc nie jest moja mocna strona. Chcialabym wyjsc z psem na spacer, chcialabym zbiec na dol po schodach gdy dzwoni telefon, chcialabym jak dawniej pojechac rowerem po zakupy a nie moge. Z drugiej strony jednak ucze sie doceniac male rzeczy. Moje male zwyciestwa: powolutku, ale sama zeszlam po schodach, sama zrobilam sniadanie, sama nakarmilam psa. Mam zupelnie inne priorytety, inaczej mysle o zyciu i o tym co jeszcze chcialabym osiagnac. Wypadek wszystko mi przewartosciowal i mimo bolu i dlugiej rehabilitacji przede mna w jakis dziwny sposob jestem losowi wdzieczna za to co mnie spotkalo bo teraz wiem, co tak naprawde jest w zyciu wazne. poniedziałek, 23 listopada 2009, misspilat
Komentarze
iis11
2009/11/23 23:00:28
Szybkiego powrotu do zdrowia! Trzymaj sie dzielnie i dochodz do siebie szybciutko:)
2009/11/23 23:17:57
Trzymaj sie, szybkiego powrotu do zdrowia, abys znowu niczym baletnica zbiegala ze schodow juz niedlugo.
A nad tym, jakie to niesamowite ze moge np chodzic, ze mam zdrowe dziecko i meza,ze mam powody do usmiechu to mysle bardzo czesto. To niesamowite i powinnismy byc bardzo wdziecznie losowi za drobnostki, ktore tak na prawde buduja nasz swiat i sprawiaja ze zycie ma sens. 2009/11/24 01:56:54
Słonko.... ja mam podobne odczucia... co prawda moje zdarzenie nawet nie było w jednej setnej tak niebezpieczne jak Twoje, ale co się w głowie przewaliło, to się przewaliło.... na tyle rzeczy niewaznych marnujemy siły, tyle bzdetów nas stresuje... i tak liczy się zupełnie cos innego !!!!
Dochodz do siebie, na wszystko bedzie czas.... teraz to czas zadbania o swoje zdrowie, wszystko inne może poczekać !!!!! Trzymaj się Kochana mocno !!!!! 2009/11/25 20:18:43
straszne... i jednocześnie fantastyczne! trzymaj się ciepło i dzielna bądź!! :*
2009/11/25 20:47:49
Magdo, no niestety tak juz jest ze zazwyczaj doceniamy cos kiedy tracimy, dobrze ze myslisz pozytywnie i dostrzegasz nadzieje a to najwazniejsze! Zycze Ci radosci kazdego dnia i powrotu do zdrowia, sciskam cieplo!
2009/11/26 15:08:33
CZytam Twoj blog juz od jakiegos czasu ale nigdy nie komentowalam ... Czas sie ujawnic , bo chce zyczyc ci duzo zdrowka i sily !! Powolutku dojdziesz do siebie choc cierpliwosci bedziesz potrzebowala za dwoch .. Ja przyznam sie ze tez jestem niecierpliwa i jak nie moge sama i wszedze to mnie trafia ;) .
Nie forsuj sie i badz dobrej mysli a wszystko bedzie dobrze !! Serdecznie pozdrawiam rowniez z Wysp . Zasylam pozytyw !! Pipi. 2009/12/04 10:59:19
Słoneczko, dbaj o siebie i zdrowiej szybciutko! To prawda, że dopiero radykalne wydarzenia w życiu wszystko mogą przewartościować. Wyciągnij więc z tego wszystko jak najwiekcej się da. Ściskam bardzo bardzo mocno:* nika
2009/12/07 11:28:05
Dziekuje slicznie za wszystkie komentarze.
Aniu, nie dostalam maila, na jaki adres wyslalas? Pipi, szkoda ze dopiero teraz sie ujawnilas! :) Zajrzalam do Ciebie, fajny blog! |