Na Wyspie
statystyka
Blog > Komentarze do wpisu

Wieczory sa najgorsze, codziennie od tygodnia gdy klade sie spac przed oczami wyswietla mi sie ten sam film. Film pod tytulem 6.listopada 2009. Zaczyna sie bardzo normalnie. Wstaje rano, zadowolona, ze jest piatek. Jak co rano Marcus mruczy pod nosem, zebym dala mu znac jak dojade do pracy. Kaze mu zamknac oczy i wracac do spania, ma jeszcze ponad godzine do budzika. Zakladam ulubiona koszule, czarne spodnie i szpilki, ktorych nie nosilam od roku. W aucie slucham radia i spiewam. Mijam stacje paliw i zauwazam, ze paliwo podrozalo od wczoraj wieczorem. Wyprzedzam nowego Forda Ka i mysle, ze nie jest taki zly i ze skoro juz zaczelam nowa prace to moze w koncu wymienie swojego Ka na nowszy model. Mijam znak drogowy z napisem 'Reading 20 mil'. Na zegarku jest 7.38, znowu bede w biurze za wczesnie, mysle. Dalej juz nie jest tak zwyczajnie. Nagle czuje uderzenie z prawej strony auta (pozniej dowiem sie, ze byl to seat ibiza), trace kontrole nad kierownica i wpadam na przeciwna strone drogi, tam czuje kolejne uderzenie, tym razem van jadacy w strone Oxfordu wbija sie w moje siedzenie pasazera. 

Nie wiem po jakim czasie podnosze glowe z kierownicy, widze swoja twarz w lusterku, mam wielka dziure w czole, krew jest wszedzie. Zauwazam tez dziure w przedramieniu, zawsze zastanawialam sie jak wyglada otwarte zlamanie, przechodzi mi przez mysl. Dotykam nog, sa cale. Zbiegaja sie ludzie, jakis chlopak przykrywa mnie swoja kurtka i bluza. Przyjezdza karetka, pielegniarka zaklada gumowe rekawiczki, widze jak zapisuje sobie moje imie na jednej z nich. Za chwile na miejscu jest straz pozarna. Pamietam, ze strazacy sa bardzo przystojni. Przykrywaja mnie gruba siatka i tna moj samochod na kawalki, zeby sie do mnie dostac. Szyba, drzwi, dach. Ostatecznie udaje im sie polozyc mnie na nosze i przeniesc do karetki. Pozniej dowiem sie, ze bylam uwieziona w samochodzie przez 75 minut.

Nastepne ujecie: jestem w szpitalu, kolejno nachylaja sie nade mna lekarze i pielegniarki, przedstawiaja sie i tlumacza co beda za mna robic. Igly wbijaja mi wszedzie, w rece, w stopy. Bol jest nie do zniesienia, ale morfina wkrotce zaczyna dzialac. Pielegniarki rozcinaja mi ciuchy. Jade na tomografie komputerowa, krew leci mi z ucha, ale na szczescie glowa jest cala. Lekarz zauwaza luzne powietrze w klatce piersiowej, wiec musza wlozyc mi tube miedzy zebra. Szykuja mnie do operacji. Pamietam, ze bardzo sie boje, ze sie nie obudze. Jest juz Marcus i moja siostra ze swoim chlopakiem, stoja przy moim lozku. Zgrywam twardzielke, zartuje, wszyscy zartujemy, choc w rzeczywistosci wiem, ze jestesmy przerazeni.

O 22:00, dwanascie godzin od przyjazdu do szpitala, budze sie po operacji. Mam zlamane przedramie, peknieta miednice, pekniete zebro, tube w klatce piersiowej i 15-centymetrowa rane na glowie i czole. Cale moje cialo pokryte jest ranami i sinikami. Zostane w szpitalu przez kolejne piec dni.

Zyje.

niedziela, 15 listopada 2009, misspilat
Komentarze
2009/11/15 19:44:21
!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
z niedowierzaniem czytałam kolejne zdania... skoro piszesz, to mam nadzieję, że czujesz się już lepiej? jesteś już w domu?
to okropna historia...
-
2009/11/15 19:56:59
Tak, jestem juz w domu, powoli sie 'zrastam'. Jeszcze kiepsko chodze, przez ta miednice. No i nadal znajduje kawalki szkla w moim ciele. Pamiatki z nieistniejacego juz auta.
-
2009/11/16 10:11:24
a jak się czujesz psychicznie? to przecież był silny szok i uraz... dajesz sobie jakoś radę?
-
2009/11/16 10:37:07
Psychicznie juz lepiej. Kiedy bylam w szpitalu nie moglam spac, bo gdy tylko zamykalam oczy wszystko mi sie 'wyswietlalo' od nowa. Musialam miec wlaczony telewizor cala noc i otwarte drzwi bo zwyczajnie sie balam. Teraz juz okay, Marcus jest obok wiec czuje sie bezpiecznie chociaz i tak wszystko mi sie przypomina co chwile. Mam nadzieje, ze z czasem te mysli odejda.
-
2009/11/16 12:49:37
ech.. troszkę wiem co teraz przeżywasz; 2lata temu brałam udział w wypadku, w którym zginął człowiek, mnie teoretycznie nic się nie stało, ale przypłaciłam to depresją i silnym poczuciem winy (choć przecież nie byłam kierowcą).
Ale to przechodzi, na szczęście. Obrazy spod powiek znikają, wspomnienia też zaciera czas. Można temu wszystkiemu stawić czoła i poradzić sobie z tak przykrym doświadczeniem.
Teraz ważne, by te złe wspomnienia z siebie wyrzucić. Przegadać ile trzeba. I dać sobie czas. Do niczego się nie zmuszać.
Będzie dobrze. Ściskam Cię mocno!
-
2009/11/16 14:54:35
Dziekuje, tez sciskam i pozdrawiam!
-
2009/11/16 17:19:11
Mimowolnie zaczely mi leciec lzy.... nie wiem co powiedziec. Zycie jest takie ulotne....
Wysylam mnostwo cieplych mysli, zycze powrotu do zdrowia i szybkiego zapomnienia tego dnia. Caluje mocno ***
-
2009/11/16 21:17:12
Szybkiego powrotu do zdrowia fizycznego zycze, a jesli chodzi o psychiczne zdrowie to wierze ze obecnosc Marcusa najlepiej Tobie teraz pomoze.
Trzymaj sie dzielnie!
Monika
-
2009/11/17 12:42:36
Mala Mi, dziekuje! To fakt, zycie jest bardzo ulotne, czesto o tym zapominalam i zdaje sie, ze dostalam wlasnie maly 'reminder'. Buziaki!

Monika, dziekuje, bede sie trzymac! Calusy dla malej S! :)
-
2009/11/17 16:44:05
Wracaj do zdrowia jak najszybciej! Okropne miałaś zdarzenie , jednak mam nadzieję, że możliwie szybko wszystko wróci do normy.
-
2009/11/18 16:34:44
Jak Kreseczka78 zgadzam sie, musisz o tym mowic. Ja mialam wypadek podobny o tyle, ze bylam na rowerze i uderzyl we mnie samochod z calej sily. Przezylam cos, czego nie powinnam byla przezyc (dzieki uprawianemu wczesniej Aikido i sztuce upadania), i przez pare miesiecy mialam powazne hustawki nastroju - juz jak minal strach i bol. To wszystko normalne i musisz o tym duzo mowic. Lekarka firmowa (psychiatra swoja droga) powiedziala mi wtedy, ze jest w psychologi cos, co nazywa sie przezytym uczuciem smierci - ludzka psychika nie moze zrozumiec, co cie stalo, wiec stopniowo i dosc dlugo odreagowuje to w mniejszych dawkach, zmianach nastroju, plakaniu jak pada deszcz, ale to wszystko norma.

Sama, choc wiem co sie stalo, po przeczytaniu postu rozplakalam sie, tak egoistycznie, bo choc nie widzimy sie czesto, cholernie sie wystraszylam, ze moglam Cie stracic. Masz ogromne szczescie, to zapewne mialo jakis sens, ale wyjdzie pozniej.
Teraz mysl o tym, ze masz wracac do zdrowia i nie tlams w sobie niczego.

(powinnas pisac ksiazki, wiesz?;))

Caluje!
-
2009/11/18 16:45:45
K - Dziekuje :)

S - Taka wlasnie mam nadzieje, ze to mialo jakis sens. Ze widocznie mam jeszcze cos do zrobienia skoro z tego wyszlam. Moze ksiazki zaczne pisac? :) Nie placz mi tam! :)
-
Gość: m., 77-253-111-5.adsl.inetia.pl
2009/11/19 20:52:16
Magdo, przeczytalam dzis caly Twoj blog, cofajac sie do 2007 r. Jestes nieslychanie dzielna i odwazna osoba, podziwiam Cie i zycze Ci jak najlepiej. Trzymaj sie i szybko dochodz do siebie. Trzymam kciuki i mysle pozytywnie, a myslenie pozytywne pomaga. Na pewno.
-
2009/11/19 23:35:00
M - dziekuje za mile slowa. Staram sie byc dzielna :)
-
2009/11/24 00:15:20
Miss
gdzie ja bylam kiedy mnie nie bylo??
jak przeczytalam wpis mam ciary....szok
trzymam kciuki,zeby wszystko szybko wrocilo do normy...
dobrze ,ze jestes...zycie znow ma inny smak....
-
Gość: Dublinia, 86-45-87-55-dynamic.b-ras2.srl.dublin.eircom.net
2009/11/29 02:17:17
Straszne przezycie, gleboko wspolczuje. Rok temu bardzo bliski mi mezczyzna mial powazny wypadek, jechal na motorze i zderzyl sie z samochodem. Przez tydzien byl nieprzytomny, mial zmiazdzona twarz, przesuniety bark, zlamana szczeke a co najgorsze byl sparalizowany, na szczescie jak sie okazalo tylko czasowo. Dzialo sie to w innym kraju wiec nawet nie moglam go w szpitalu odwiedzic. Wrocil po niecalych trzech miesiacach praktycznie bez sladu na ciele, dzis nawet nie pamietamy o tym straszym okresie. Cialo ludzkie ma niesamowita zdolnosc regeneracji wiec bedzie coraz lepiej. Pozdrawiam i zycze zebys jak najszybciej odzyskala dawna forme.
-
2009/12/07 11:24:18
Qoopka, dzieki za kciuki, przydadza sie!

Dublinia, taka wlasnie mam nadzieje, ze moje cialo wroci do normy i ze zapomne z czasem o tym wydarzeniu. Pozdrawiam cieplo.